Kacper2



Kacper

1.07.1993 – 30.01.2009

„JEŚLI KOGOŚ KOCHASZ POZWÓL MU ODEJŚĆ”

Kacper to piesek, który spędził ze mną 16 lat. Urodził się u mnie w domu, gdy ja miałam 8 lat. Mała, puchata kuleczka
wielkości dłoni. Jego mama Saba była moim pierwszym psem, lecz zachorowała później i została uśpiona. Byłam zbyt mała by
pamiętać szczegóły, wiem, że strasznie płakałam, ale był mały Kacper, którym trzeba było się zająć…

W ciągu całego życia starałam się mu zapewnić wszystko by czuł się szczęśliwy. Miał niestety i ciężkie chwile. Został
potrącony raz przez samochód oraz napadnięty przez psa i dotkliwie pogryziony. Całe szczęście powrócił do zdrowia i dalej
żył pełnią życia. W wieku 8/9 lat dalej zachowywał się jak młody pies, bawiąc się i mając pełno energii, nie zdradzał
swojego wieku. Uwielbiał słone paluszki (wiem, nie powinnam mu ich dawać), oraz kłaść pyszczek na kolanach i patrząc
prosto w oczy domagać się głaskania. Miał małego bzika na punkcie biegania za patykami. Nawet w okresie późnej starości,
ożywiał się na widok patyka.

czasem zaczął słabiej słyszeć i wolniej chodzić. Pani weterynarz wydała na niego wyrok uśpienia. Ja się nie zgodziłam,
nie mogłam widząc, że mój pies ma jeszcze tyle radości i chęci do życia oraz że tak dużo rzeczy go cieszy. I przeżył
kolejne 4 lata w spokoju. Jednak w ostatnim roku stan jego zdrowia znacznie się pogorszył. Wiedziałam, że już nie jest
dobrze, ale nie potrafiłam podjąć tej decyzji. Tak bardzo byłam przywiązana do niego!!! Walczyłam z moim egoizmem,
przepłakałam wiele dni. Mimo, że szukałam usprawiedliwienia, że on szuka mojego towarzystwa, że jego oczka tak ładnie
patrzą, że przecież ciągle chodzi…to nie dało się ukryć tej drugiej strony. Ciężko mu się oddychało, strasznie schudł.
Miał guza koło oka, ledwo chodził, prawie nic nie jadł, zasypiał oparty o ścianę…

Podjęłam tę decyzję dla Niego, bo nie dla siebie. Byłam z nim do końca, głaskałam Go i przytulałam.
Wiem, że teraz mu dobrze i że się spotkamy ponownie. Że jest mi wdzięczny za moją decyzję. Kocham Go i dobrze, że jest
już szczęśliwy. Kiedyś będziemy szczęśliwi razem…
Wiem, że niedługo mi się przyśni, jak już rozgości się w swoim Nowym Domu i przywita z dawnymi znajomymi…?

Na zawsze będę Cię mieć Kacper w sercu, do zobaczenia :***

Agnieszka ( gusiak.11@wp.pl )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.