Doksa


Doksa

W dniu 27 marca 2009r. około 13-tej podczas operacji nowotworu sutka odeszła nasza najlepsza przyjaciółka Doksa Fantazja
z Turzycowych Kniej. Była z nami 13 lat i 74 dni.

Jakże mi smutno – co spojrzę na fotel gdzie zawsze sobie polegiwała, to łzy cisną mi się do oczu. Pochowałem ją w
ogrodzie pod gruszą, gdzie leżą już inne pieski, wymościłem jej grób piaskiem, bo ona tak lubiła położyć się na
mięciutkim, zawinąłem w białe prześcieradło. Wykopałem wielką dziurę, aby mogła sobie spoczywać w rozciągniętej pozycji,
tak jak to lubiła. I leży sobie biedula obok pniaka, na którym czasem ją sadowiłem, aby jej zrobić zdjęcie. A cała
rodzina płacze…

Syn z nocnego dyżuru w szpitalu przysłał mi takiego SMS:
„Ja śmierć widzę prawie codziennie w szpitalu. Wbrew pozorom to mnie uczy pokory i szacunku do życia i daje siłę, bo
wiem że wszystkie kłopoty jakie mogą mnie spotkać są śmieszne, jak patrzę na tych chorych. Myślę że jak Bóg zabiera
kogokolwiek do siebie, to chce też przypomnieć innym o co tak naprawdę w życiu chodzi. Pan Bóg nigdy się nie myli i
zawsze wie co robi, choć nam się może wydawać, że robi to w nieodpowiednim momencie, zwłaszcza wtedy gdy zabiera
niewinnego. Mnie też jest smutno ale cieszę się, że Doksia bardzo nie cierpiała. A teraz pewnie żrą się z Belą o miejsce
na górce w niebie.” (Bela to nasz poprzedni piesek – foksterierka, obie uwielbiały się wylegiwać na górce z pościeli)

Jakże mi smutno, już nigdy nie przybiegnie zdyszana do domu, kończąc pogoń za kotem albo za jakimś gryzoniem w ogrodzie.

Jakże mi smutno, już nie zamerda radośnie ogonkiem, bezbłędnie rozpoznając głos samochodu swego pana podjeżdżającego pod dom.

Jakże mi smutno, już nie wskoczy na mój tapczan nad ranem i nie poliże mnie po ręce, abym uniósł rąbek kołdry i aby mogła się przytulić.

Jakże mi smutno…

Zdzisław

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.