Sara

Sara


Poznał Cię!
I kiedy Ty i Twój Przyjaciel wreszcie się spotkaliście,
przytulacie się do siebie w radości ponownego połączenia
nigdy już nie będziecie rozdzieleni. Deszcz szczęśliwych
pocałunków pada na Twoją twarz, ręce tulą ukochaną głowę,
znów patrzysz w te ufne oczy, które tak dawno odeszły z
Twojego życia, ale na zawsze pozostały w sercu…..

Razem przechodzicie przez Tęczowy Most…

SARA O5.02.1994 – 14.11.2005 GODŻ 02:35

Spotkaliśmy Cię zupełnie przypadkowo. Nigdy nie chodziliśmy tamtą ulicą… Aż do pewnego dnia, coś kazało nam iść
tamtędy… I wkroczyłaś w nasze życie. Uparciuszek, żądzicielka i kochany przyjaciel – członek naszej, tak małej rodziny.
Nawet Twoja siostra bała się, kiedy pojawiłaś się na podwórku. Nigdy tego nie zapomnimy jak uciekła przed Tobą ze
skomleniem.

Potem pojechaliśmy na wieś, gdzie przez te wszystkie lata byłaś wspaniałą i najlepszą gospodynią.

Wieczorem wróciliśmy do naszego! domu i wtedy od razu ze drzwi zaatakowałaś „Babcię” jakbyś już Ją kiedyś widziała.
Prosto na kolana i od razu czułe powitanie. Babcia, pamiętasz.. krzyknęła Sara i już byłaś na Niej. Radość od samego
początku!! I takie imię już zostało, a pół dnia myśleliśmy jak Cię nazwać. Od początku pokazałaś, kto żądzi w domu.
Dzieci, których w domu naszym nie było, mogły robić z Tobą dosłownie wszystko. Nigdy na nich nie warczałaś, wręcz
przeciwnie broniłaś – czy to było z rodziny czy całkiem obce.. Skąd ta miłość u Ciebie do nich ? A wózek jak zobaczyłaś
to byłaś taka delikatna i ciekawa co tam jest. Potem pojawiła się Mirka, która już wyprawiała z Tobą co sama chciała, a
po Tobie tez było widać że Ją kochasz. I jak broniłaś…! Dużo tu wspomnień

Jak byliśmy w lesie czy nawet na spacerze nikt nie mógł oddalić się za bardzo od siebie. Potrafiłaś wszystkich
doprowadzić do grupy. Nigdy nie chciałaś, żeby ktoś się rozstawał. Dlatego właśnie, jak była taka potrzeba to
wychodziłaś na spacer troszkę później lub wcześniej. Na spacery też chodziłaś tylko ze swoimi. Nikt obcy nie mógł Cię
wziąć, bo nie życzyłaś sobie tego. Chodziłaś tylko z najbliższymi.

Draniem też niezwykłym byłaś, ale nie szkodliwym. I tego nam też brakuje.

O wszystko umiałaś się doprosić, miałaś swój język, który rozumieliśmy. Jak chciałaś na nieprzewidziany spacer –
pokazywałaś drzwi do łazienki, jak wody to mlaskałaś i mruczałaś, o wszystko umiałaś się upomnieć.

Na prawie wszystkich zdjęciach rodzinnych byłaś z nami, zawsze ktoś Cię przygarnął, jak byłaś. I do końca tak już
zostało. Byłaś członkiem naszej rodziny.

Żeby nie Marzeny rodzina, nie wiem jak to ostateczne spotkanie by się skończyło.. Wszyscy płakali..

Byłaś naszą chlubą, pociechą i miłością, przez te niecałe 12 lat !!!

Byłaś najwspanialszą przyjaciółką na dobre i na złe!! Zawsze potrafiłaś wyczuć nastrój i na swój sposób zmienić
atmosferę, dojść przytulić się. BYŁAŚ !!

Wniosłaś w nasze życie dużo radości.!!!

Rok czasu walczyliśmy z chorobą , która na zawsze zabrała Cię od nas. Nie umieliśmy i też nie chcieliśmy sami zakończyć
tej walki. Ty dobrze o tym wiedziałaś, i dlatego odeszłaś sama!! Umordowaliśmy Cię przez ten rok, ale mieliśmy nadzieję
że wygramy. Niestety, nie udało się. Do końca byliśmy przy Tobie. W tych ostatnich chwilach namawialiśmy Cię do odejścia,
bo bardzo cierpiałaś i mimo to walczyłaś żeby zostać z nami. Mam nadzieję, że istnieje dla Was to drugie życie i tam
jesteście szczęśliwe, bez chorób i cierpień i że czekacie na nas i kiedyś się znów spotkamy. Jestem wdzięczna losowi, że
się pojawiłaś w naszym życiu.

Wiem, że cokolwiek, tak jak i inni, bym o niej nie napisała nie jestem w stanie oddać tego, kim dla nas była i jak
cudowna była!

BARDZO CIĘ BRAK!! Do dziś w Twoim ulubionym miejscu na łóżku kładę Twoje poduszki…

Do dziś czuję Twój zapach w domu, dotyk Twojego tak miłego futerka

KOCHAMY CIĘ I NA ZAWSZE ZOSTANIESZ MIEDZY NAMI !!! W NASZYCH SERCACH!!! NASZA NAJUKOCHAŃSZA SARUNIU !! LULU!!

ANCYŚ, BABCIA I PAN TWÓJ, MIREK.

KOCHAMY CIĘ!!!

„…ona mi dała miłość, która była czystym spełnieniem idei miłości: bezgraniczną, ufną i nie żądającą nic w zamian…”

P.S.

Od odejścia Sarki minęło już dwa lata. Ta pustka po Niej jest nadal nie do zniesienia!!!Brak Jej nie samowicie !! Ale
nadal żyje w naszych sercach i nadal Ją bardzo kochamy. I tak już będzie zawsze. Nie mamy już innego czworonoga.

Wszystkim Wam dziękujemy za tę miłość do tych kochanych stworzeń!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.