Kaya






Kaya/Pika/Pikwa

01.09.2006-23.08.2012(ok. 18:00)


To był dla mnie bardzo radosny i wesoły dzień. Po południu przyjechała do mnie moja rodzina, w tym młodsza kuzynka, z którą i moją mamą udaliśmy się na zakupy.
Mój nastrój był lepszy niż każdego dnia, promieniałam radością, myśląc, że to zwyczajny, ciekawy dzień.
Mój pobyt poza domem trwał około 2h. Przyjeżdżając w równie dobrym humorze usłyszałam coś okropnego.
Mój tata powiedział, że Pika/Pikwa nie żyje. Moją reakcją na te słowa było wielkie zdziwienie i automatyczne rzucenie pod siebie wszystkich rzeczy które trzymałam
w ręku(torebka,reklamówki), z niedowierzaniem pytając „Co?!Jak to?!”.Uzyskałam odpowiedź, że pies leży zdechły pod płotem.
Wpadłam w lament. Zaczęłam płakać i krzyczeć. Myśl, że mój NAJLEPSZY PRZYJACIEL nie żyje, wprowadziła mnie w przepaść.
Podeszłam po chwili do płotu, cała rozpłakana, widząc leżącą w trawie Pike, dotykając ją była lodowata i sztywna, to była śmierć. Me serce pękło natychmiast.
Płacz nie ustał widząc zmarłego, malutkiego pieseczka, który zawsze, 24h na dobe był przy mnie, przez niespełna 6 lat.
Moja złociutka, przepiękna Kajusia(bo takie było jej 1 imię) urodziła się 01.09.06, niedawno skończyła by 6 lat życia przy mym boku. Była dla mnie
najlepszym przyjacielem i niezłącznym członkiem rodziny, rozumiała każde słowo, które do niej powiedziałam. Rozmawiałam z nią codziennie. Byłyśmy nierozłączne.
Prawdopodobnie zmarła z powodu choroby, miała arytmie serca, być może miała zawał, bądź zator.


Mój świat od dnia 23.08 wywrócił się do góry nogami. W miejscu gdzie jest pochowana moja Psinka sadze najładniejsze kwiatki i coraz to bardziej ulepszam „nagrobek”


Kaya była najważniejszym stworzeniem dla mnie, dlatego pisząc ten artykuł nie mogę się powstrzymać od lamentu.


Śpij w spokoju przepiękna, złotowłosa gwiazdeczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.