Ola

Zdjęcie0157

Zdjęcie0054.jpg

Zdjęcie0046.jpg

ola była kotem jedynym w swoim rodzaju narzeczona miała ja 12 lat od małego zawsze była niegrzeczna łasiła sie a potem gryzła syczała i drapała ale nam to nie przeszkadzało była naszym dzieckiem tak zawsze muwiła o niej moja narzyczona kasia brojła jle wlezie szalała drapała po meblach niszczyła kanape i fotele ale juz sie do tego przyzwyczalilismy zawsze czekała pod dzwiami jak kasia wracała z pracy bo wiedziała ze ona sie zbliza nigdy o niej nie zapomnimy zachorowała nam 3 miesiace temu
nerki jej pomalu przestawały pracowac i miała zachwiany uklad neurologiczny i kreatinina była wysoka ale my sie nie podalismy postanowilismy z narzyczona walczyc o nia bo doszlismy do wniosku ze to nie czas jeszcze na nia weteryniarz przepisał sastrzyki na 2 tygodnie podskurne dla olki i zamawiałem specjalna karme przez internet dla kotów chorych na nerki kolezanka robiła sastrzyki i sie poprawiło na 3 miesiace potem juz było coraz gorzen nic nie jadła załatfic sie nie mogła i chodziła i
miałczała postanowilismy pojechac do weterynarza po zbadaniu jej powiedział ze ma pełne jelita i musi jej podlaczyc kropluwke aby mogła sie wyprórznic bo w przeciwnym razie kał moze jej rozerwac jelita ogolili jej łapke wbili welfrom i spuscili troche krwi aby zbadac kreatinine i podłaczyli jej do werflonu kroplówke i ta kropluwka miała tak powoli leciec ja czekałem w gabinecie i po 15 minutach lekarz wszedł i powiedział prosze sie z nia pozegnac zaczełem wyc jak mały chłopiec nie mogłem sie
pogodzic ze to juz jest koniec ze juz z nia nie wruce do domu i ludzi kturzy ja kochali i kochaja lekarz powiedział ze nerki jej pracuja tylko w 10procentach i ze kreatinina jest bardzo wysoka 9/8 a norma jest 1/8 wiedzielismy ze to juz koniec bo wolilismy aby godnie odeszła za teczowy most nisz w cierpieniu postanowilismy podac ja eutanazij to była ciezka decyzja ale ja podjelismy pielegniarka napełniła 2 strzykawki jedna aby zasneła a druga jak zasnie to zatrzymanie akcij serca do tej pory
czasami płaczemy za nasza oleczka ale ona juz żyje za teczowym mostem i wierze ze tam jest szczesliwa i bawi sie z inymi zwierzatkami i czeka na nas bo kazdy z nas kiedys odejdzie i spotka sie z reszta tych ktorych kocha.

OLKA PAMIETAMY – KASIA I ŁUKASZ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *