Lily

Lili była prawdziwą siostrą, choć futrzaną. Ciągle pamiętam, jak płakałam by rodzina pozwoliła mi ją zatrzymać – była wtedy puszystą małą kulką. A teraz płaczę bo jej nie ma.. Przegrała z rakiem mimo kilku operacji. Pamiętam jej wzrok, jak już prosiła by pozwolić jej odejść… Pozwoliłam…

Gdy byłam chora, przynosiła mi jedzenie, w formie upolowanych gryzoni… Gdy wyjeżdżałam na wakacje, codziennie wychodziła i czekała na mój powrót… Zawsze ze mną, zawsze przy mnie.. Tylko ja mogłam ją głaskać po brzuszku – innych gryzła, nie dawała… Tylko ode mnie zjadała wszystko – innym nie ufała do końca…

Wracając z podróży była pierwsza przy walizce i pomagał mi się rozpakować… Odbierała moje przesyłki i rozrywała koperty by sprawdzić czy nie ma tam coś dla niej.. Nie lubiła słuchawek od mp3 i niezliczoną ilość mi przegryzła – ale kochałam j całym sercem – ona była moją siostrą… Futrzaną, śliczną i kochaną siostrą, na której mogłam polegać niejednokrotnie bardziej niż na człowieka…

Olka Smolarek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *