Saba

podwórko 28.06.2010 004

Obiecuję Ci tu i teraz, że kiedyś Cię odnajdę, pod inną postacią, innym
furterkiem, czy też nie na czterech łapach. Obiecuję, że kiedyś odnajdę Twoje
bursztynowe oczy i znów w nie spojrzę i powiem Ci, że przez pewien czas byłaś
jedynym powodem mego życia. Że kiedy mnie prześladowano, przychodziłam do Ciebie
jako jedynej mej przyjaciółki, prosząc byś nie umierała, bo nie miałam nikogo
innego. Dziś umierasz. Czy to znaczy że wypełniłaś zadanie? Opiekowałaś się mną,
gdy było mi źle. Wierna. Głupiutka. Jadłaś winogrona i czereśnie, nigdy nikogo
nie skrzywdziłaś, lecz broniłaś dobrym sercem. W Twoich oczach zawsze było
zrozumienie, wiedziałam, że nie są to głupie, dzikie czy, lecz mądre, kochające.
Taka duża, taka silna, nie dawałam rady utrzymać się z Tobą w tańcu , a jednak
nigdy nie użyłaś swej siły w niewłaściwy sposób. Ludzie bali się Ciebie; jak
głupi oni byli. Przecież nie miałaś w sobie agresji. Byłaś najczystszą istotą
tego domu, tego świata, mojego świata. Teraz umierasz, wszyscy płaczą, a ja
jestem tu, w tym okropnym mieście, z dala od naszych wspólnych miejsc.
Mogłybyśmy razem ostatni raz pójść do ogrodu i poszukać winogron. Mogłybyśmy
ostatni raz usiąść koło tulipanów. Czy one już rosną? Nie ma mnie z Tobą, nigdy
więcej Cię nie zobaczę. To boli najbardziej. Sama świadomość, że jesteś 82,8 km
ode mnie jest przytłaczająca. Nigdy nie ujrzę blasku bursztynu, żadnego blasku,
żadnego bursztynu. Nigdy i niczego. Ej, kochana powiedz, że Twoje Światło zajrzy
do mnie dziś wieczór, utul mnie proszę, proszę Cię kochana przyjdź do mnie,
kiedy ja nie mogę przyjść do Ciebie. Śmieszne tabelki w internecie pokazały mi,
że masz 108 lat. To bardzo dobra liczba, też chciałabym umrzeć w tej magicznej
liczbie jedności, pustki i nieskończoności. Wiesz, że dziś 108 lotosowych
koralików wyślę do Ciebie, byś odnalazła szczęśliwą krainę i odpoczęła od
cierpienia. Obiecuję, że będę szukać, a może to Ty będziesz szukać mnie? Nie
potrafię zliczyć łez, które już pospadały, nie potrafię sobie wyobrazić pustki
jaką zastam, kiedy przyjadę do domu. Nie potrafię kochana, mam wrażenie że
niczego w tym momencie nie potrafię. Odpocznij sobie, tyle krwi którą przelałaś,
za choćby kolejny dzień życia, daje mi poczucie Twej siły. Tak bardzo walczyłaś.
Odjechałaś z domu, w którym byłaś niechciana, przyjechałaś do nas późnym
wieczorem z tatą. Miałaś takie przestraszone oczy, było to 13 lat temu.
Pamiętam, gdy śniły Ci się koszmary, zawsze chciałam wiedzieć czego się boisz.
Ty wiedziałaś czego się boję. Lubiłam do Ciebie mówić, te rozumne oczy nigdy
mnie nie zawiodły. Przepraszam, że nie ma mnie z Tobą teraz, kiedy to ja nie
powinnam zawieść Ciebie. Przepraszam kochana. Przepraszam. Om Ami Deva Hri

Ada

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.