Robi

Robi

Chcialabym opowiedzieć wam zwyklą historię mojego pieska. Wlasnie dzisiaj uświadomilam sobie, że strasznie mi go już
brakuje, bo to 6 miesięcy od kiedy musieliśmy go uśpić. Mój Robi mial 12 lat i mialam go od 6 roku życia, czyli w sumie
caly czas z nim dorastałam, byl prawie przy każdej ważnej chwili w moim życiu. Był jak moje rodzeństwo, jak brat, którego
nigdy tak naprawdę nie miałam. Jak byłam mniejsza strasznie go potrzebowałam, chciałam, żeby spał ze mną w łóżku i grzał
mi nogi i żeby tylko ze mną się bawił, ale on zawsze wolał mojego tatę i wtedy zawsze było mi bardzo smutno. Jeździł z
nami na różne wycieczki, po całym kraju i Europie.

Rok temu dowiedzieliśmy się, że jest poważnie chory, to znaczy ma raka.
On stał się strasznie smutny, ale też ja bardzo się do niego zbliżałam. Myślę, że uświadomił sobie, że jestem na tyle
dorosła, że może mi zaufać. To były miłe chwile, które niestety skończyly się dzień po moich 18 urodzinach. Robi został
uśpiony, ponieważ nie było szans na jego wyleczenie, miał raka kości i prędzej czy później umarłby, tylko męczyłby się
jeszcze bardziej. Nie potrafiłam pojechać i zobaczyć jak zasypia na zawsze, ale słuchać też nie potrafiłam, bo gdy mama
powiedziała mi, że on nie chciał zasnąć i strasznie płakałam, czułam się okropnie i winiłam się za to, że jednak nie
byłam z nim w tej ważnej chwili i już nigdy go nie zobaczę. Dlatego bardzo chciałabym upamiętnić jakoś jego życie i móc
go wspominać, tak jak my szyscy wspominamy teraz w tym dniu naszych bliskich zmarłych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.