Rafia

R A F I A z Opachowego Zaścianka

To nie był pies, to była charcica – sama miłość. I wszystkie młode ludzkie matki mogły od niej uczyć się jak wychowywać swoje dzieci, te oczekiwane i nieoczekiwane, niechciane.

Była …i już jej nie ma… Nie ma złotego futerka w każdą ciemną noc koło mego łóźka…, stopy nie odnajdują jej ciepłego ciała na dywaniku wzdłuż rozciągniętego, a jedwabista główka nie wślizguje się we wnętrze dłoni w pocieszającym geście. Wszyscy mówią, że wzięła moją chorobę na siebie …z milości i wierności, więc żyję dalej, a jej nie ma.

Najgorsze było wybranie momentu decyzji… Bardzo cierpiała, nie można jej było pomóc. Miała 13 lat i dwa mioty prześlicznych szczeniąt, dla których była najlepszą z matek. I każde jej dziecko było akceptowane i z wielką troską przyuczane do różnych umiejętności. A szczególnie traktowała jednego ze swych synków, najmłodszego, który był okropnym rozrabiaką, jako największy z rodzeństwa i najodważniejszy oraz najbardziej przedsiębiorczy. Wyrósł pod jej okiem na niekwestionowanego przywódcę i musiała to uznać nawet nad sobą, kiedy już nie stało jej sił do poskramiania jego zapędów…

Odeszła, już nie cierpi, jej rany nie krwawią, ale krwawi moje serce z tęsknoty i bólu… może się spotkamy na bezkresnych niebieskich łąkach, podobnych do tych ziemskich, na które wyprowadzała swoją Panią i wszystkie hasające i żywiołowe dzieci.

Raj Sfinksa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.