Babel

Bąbel

Byłeś moim Słonkiem, kropelką rosy o wschodzie słońca, moim sercem i duszą.
Teraz Ciebie zabrakło, odczuwam pustkę, rozpacz i smutek.
Gdy przyszedłeś do mojego domu, powiedziano mi tylko, że wabisz się Bąbel i masz prawdopodobnie 1,5 roku. Byłam Twoją trzecią właścicielką w ciągu 1,5 roku Twojego życia.
Pierwsza podobno wyjechała za granicę, druga nie miała warunków Ciebie trzymać i zawsze było jakieś ale… Byłeś ogromnie mądrym i czułym pieskiem, pewno wiele razy zadawałeś sobie pytanie: „Boże przecież jestem jak każdy twierdzi ładny, wytresowany, mądry, a jednak każdy mnie pogłaska, zachwyci się mną i nikt mnie nie chce, dlaczego, dlaczego, dlaczego…”
Gdy do mnie przyszedłeś byłeś wychudzony, zakatarzony, przestraszony. Przez wiele dni, nawet nie szczekałeś, jednak w ostatnim dniu Twojej niby próby, usłyszałam przepiękny ochrypły głos, na obcego psa, chcącego wkroczyć na Twój nowy teren, wtedy zrozumiałam – zaakceptowałeś swój nowy dom i to był najpiękniejszy dzień w moim dotychczasowym życiu. Rodzice się zgodzili!
Umiałeś wszystko, chodziłeś tylko z lewej strony, jadłeś tylko z lewej ręki, byłeś uodporniony na fajerwerki i wystrzały. Odprowadzałeś mnie do szkoły, chodziłeś ze mną do sklepu, przynosiłeś w ząbkach swoje zakupy. Miałeś niezwykle łagodne spojrzenie, ciągle zamyślone oczy, nie interesowały Ciebie zabawki, wolałeś przyjść i się przytulić. Gdy byłam chora wiernie czuwałeś pod moim łóżkiem, a ja Ciebie zawiodłam wyjechałam na drugi koniec kraju i zostawiłam, bo uznałam, że starych korzeni się nie przesadza, uznałam, że zostając tam, wśród osób których znasz, mając podwórko i więcej swobody będziesz miał lepiej. Zadecydowałam za Ciebie, a nie miałam do tego prawa. Ty uciekałeś z domu, chodziłeś pod sklep i czekałeś aż z niego wyjdę i razem wrócimy, ale mnie tam nie było, było tylko Twoje rozczarowanie i smutek a ja nie było dnia abym o Tobie nie myślała.
Potem odwiedzając Rodziców przywiozłam nową suczkę, adoptowaną ze Schroniska.
Twoja radość z mojego powitania przemieniła się w rozpacz, poczułeś się oszukany, zdradzony, przestałeś jeść i patrzeć w moją stronę. Po wielu dniach w końcu mi wybaczyłeś.
Potem widziałam jak się starzejesz, jak podupadasz z sił, Ty, który zawsze byłeś taki wysportowany. Widziałam jak gubisz swoją bujną sierść, jak rozchodzą Ci się podczas stania łapki, jednak, widząc to z boku, cierpiałam, ale nic nie mogłam zrobić, po za tym, że kochałam Ciebie równie mocno, a może nawet bardziej. W końcu nadszedł ten dzień że przestałeś kojarzyć i nie miałeś siły wstać. Zapadła decyzja – koniec męczarni. Odszedłeś.
Miałeś podobno 17 lat. Spędziłam z Tobą 10 cudownych lat. Potem wyjechałam. Myślałam, że wiedząc, że już masz lepsze życie, nie będę cierpieć, ale to tylko pozory i złudne życzenia, bo ja z każdym dniem cierpię jeszcze bardziej, ale wiem jedno, pewna część mojego serduszka, będzie zarezerwowana na zawsze tylko dla Ciebie.

Alicja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.