Alfik

Alfik

22.11.1992 – 22.02.2005

Brak mi słów. Tyle żeśmy przeżyli, nie spodziewałam się, że tak można tęsknić i tyle łez wylać…

Bylam pierwszą osobą, która cię pogłaskała jak przyszedłeś na ten świat. Znałam wszystkie Twoje potrzeby, Ty również wiedziałeś czego ja wymagam od Ciebie. Nie byłeś championem, ale byłeś jedyny w swoim rodzaju. Pamiętam jak poszłam cię pierwszy raz zaszczepić to lekarz zdziwił się kto ci tak ogonek przyciął, że nie zostawił nawet jednej chrząstki, ale Ty się już taki urodziłeś, żeby wszystkich zadziwiać swoją osobą. Tak mi ciężko, odeszłeś zaledwie kilkanaście godzin temu, a ja czuję się jakbym Cię zabiła. Nie potrafię tego wytłumaczyć, dla mnie mógłbyś żyć dalej. Zgadzam się, że już cierpiałeś, ale byliśmy razem, mogłam cie przytulić, a Ty potrafiłeś mi to odwzajemnić swoim oddaniem i bezinteresowną miłością.

Człowiek po stracie dopiero uświadamia sobie co stracił, razem z Tobą umarła cząstka mnie. Mam nadzieję, że mi wybaczysz to co ci zrobiłam. Byłam pod presją i sama nie dostrzegałam, że cierpisz, albo tego nie chciałam dostrzec. Wierzę głęboko w to, że sie jeszcze spotkamy. Byłeś częścią mego życia, ufałeś mi do końca, nawet lekarstwa jadłeś z ręki, nie musiałam kombinowac jak ci je podać.Tak mi teraz ciężko, zmarłeś w moich objęciach, nawet nie wyczułam kiedy życie z Ciebie uleciało. Tak mi żal i tak bardzo tęsknię, a w domu taka cisza… Na zawsze pozostaniesz w moim sercu kochany Alfiku!!!

Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.