Zuzio

Zuzio

14 grudnia 2008 r., 09:17; telefon ze „zwierzęcego” szpitala. Nadzieja!!! Informacja – wyrok: „nie możemy już nic
zrobić, czy wobec tego wybudzać Zuzia, czy uśpić…?” Uśpić? To przecież nie na jedną noc, ani na czas kociego
wypoczynku – na zawsze!!!

( Przed oczami 12 lat wspólnego życia z Zuźkiem. Kotem, którego wszyscy kochali. Kotem nie wiadomo skąd, który u nas
znalazł dom. Zawsze miał swoje zdanie, przyzwyczajenia, prawdziwą kocią klasę i tak często zadziwiał nas swoim
nadzwyczajnym „kocio-ludzkim” postępowaniem. Ciężka choroba sprawiła, że w krótkim czasie stał się cieniem dawnego
Zuzia, bardzo cierpiał… )

-Uśpić? – tak, uśpić… „Uważam, że to jedyna słuszna decyzja” – głos z drugiej strony słuchawki.

I rozpacz…
I jego miseczki, posłanie, puste nocą miejsce na łóżku w zgięciu nóg. Już NIGDY Zuzio nie przybiegnie do drzwi, kiedy
będę wracała do domu z pretensjami w kocim języku: „gdzie byłaś tak długo?”. Nigdy nie pacnie mnie łapą i nie potrze
łebkiem kiedy będę popłakiwała nie mogąc poradzić sobie z problemami: „nie martw się, nie jesteś sama!”. Nigdy nie
przyniesie mi na działce nornicy : „masz, proszę to dla ciebie-sam upolowałem!”. Zostały jeszcze Zuziowe włoski na
ciemnych ubraniach, co mnie zawsze tak złościło. Niechby sobie były, tylko żeby… Ale On już śpi…

Zuźku! Ukochany Kotku! Wiemy, że już jesteś razem ze wszystkimi Kochanymi, którzy od nas odeszli…Wierzymy, że
jesteście szczęśliwi już bez tego ziemskiego bólu! Czekajcie razem na nas…

Do zobaczenia przy zielonej smudze tęczy…tam gdzie NIDGY w ZAWSZE się zmienia…

Gabriela i Joanna ( zemstaufo@gmail.com )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *