Tiny-Kapustka

Dnia 3 października 2014 roku o godz.20.15-20 na Tęczowy Mostek odeszła moja najdroższa koteczka Tiny. Miała 19 lat i 7 miesięcy. Przeżyła pięć swoich córek oraz trzech powinowatych. W kwietniu 2015 roku chciałam wyprawić Jej huczne 20-te urodziny. Nie zdążyłam. Nie jestem w stanie wyrazić smutku i rozpaczy, jakich doznaję.W chwili utraty ukochanej Kotki uświadomiłam sobie,że prawie 20 lat życia to przecież jedno pokolenie! Nie zauważyłam, jak szybko minęło. Tinka to nie tylko moja ukochana kotka, matka 5 cudownych córeczek (już nie żyją), ale -nie waham się napisać- miłość mojego życia! Nie dość,że piękna, mądra, pełna wdzięku i czaru (zresztą jak wszystkie na świecie koty). Przede wszystkim kochająca, oddana,wierna i bardzo charakterna. Największe wrażenie na wszystkich robiły jej wielkie jak półmiski jasnozielone oczy, słodkie poranne i wieczorne „mauuuu” wydawane w każdej tonacji. Każdy kto poznał Tiny wiedział, że ma do czynienie z kotem niezwykłym. Nazywałam Ją różnie: głównie była Tiny, Tinką, ale też Muamuśką, Mediną, Kochaną Babą. Kiedyś, gdy mnie rozzłościła nazwałam Ją …Kapustą. I tak zostało, ale pieszczotliwie Kapustka Nie mam już żadnego kotka. Pozostały tylko kuwety, miseczki, duża puszka po suchej karmie, nosidełko,ulubiona poduszka Tinki … i wielki ból w sercu. Mam mnóstwo zdjęć moich kochanych Kitek, przeglądam je, wspominam, śmieję się do wspomnień i tęsknię. Jedyną pociechą dla mnie jest to,że wspomnienia o Tince pozostaną na zawsze w moim sercu i umyśle. I o innych moich kochanych Futrzakach. Oraz tych podwórkowych, o których pamiętam i dokarmiam. A one patrzą wdzięcznymi zielonymi, miedzianymi,cytrynowami zółtymi wielkimi oczami i czekają na mnie. Sprawuj się dobrze, Tinko-Kapustko i nie narażaj się za bardzo Franciszkowi z Asyżu, nie tłucz łapkami Łobuza i nie wojuj z Sziwą i Szerunią. Do zobaczenia, najdroższa Kapucho
Tinka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *