Hermiona

2009 (?) – 18 lutego 2013

Oh, Hermioneczko! Ale miałaś ciekawe i niestety obfite w bolesne wydarzenia życie. Powiedz, dlaczego takie krótkie?

Ktoś Cię znalazł w Bielsku-Białej z poważnie połamaną łapką, uratowali Cię Ania i Ziemek z Med-Wetu w B-B, po czym trafiłaś do nas, tj. mnie, Marka i Kota-Seniora Adama. To było w czasie mistrzostw świata w piłce nożnej w RPA – kibice używali bardzo hałaśliwych wuwuzeli, a Ty też byłaś bardzo rozgadanym kotem, więc Twoje pierwsze przezwisko to była „Hermiona vel Wuwuzela”. Pół roku później dołączyła do nas Filemona i tak sobie przez ponad 2 lata tworzyliśmy szczęśliwą kocio-ludzką rodzinkę. Od 18 lutego 2013 r. już nie jesteśmy w komplecie.

Kto teraz będzie się głośno dopominał w imieniu całej kociej populacji o przyspieszenie wydania śniadania, tak jak Ty to robiłaś? Wiesz dobrze, że miałaś stanowisko rzecznika Związków Zawodowych Kotów w naszym domu – tylko TY z całej trójki byłaś taka rozmowna. Co rano i po południu gdy wracaliśmy do domu, przez dobry kwadrans opowiadałaś nam swoim wymownym i charakterystycznym „MIAU” co słychać w kocim świecie. Myślę, że teraz na Tęczowym Moście wybiorą Cię na rzecznika prasowego wszystkich urzędujących tam zwierzaczków.

Kto będzie spał obok mnie na poduszce? Kto będzie mi mruczał za uchem? Kto mi opowie jak minął koci dzień?
Zawsze byłaś wyjątkowa i miałaś wspaniały charakter. Do samego końca, a szczególnie tego ostatniego dnia. Gdy zachorowałaś, to wiedziałaś, że ja szaleję, że nie mogę patrzeć na Twoje cierpienie, ale równocześnie nie potrafię podjąć decyzji w Twojej sprawie – podjęłaś ją za mnie… umarłaś w samochodzie, prawie na moich rękach, gdy po raz kolejny pędziłam na lecznicę, żeby Cię ratować.

Hermionko, czekaj na nas na Tęczowym Moście – przyjdziemy do Ciebie wszyscy w czwórkę, a może jeszcze przyprowadzimy jakieś inne koteczki.

Do zobaczenia
Sabina, Marek, Adam i Filemona

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *