Amanda

Amanda

02.05.2006 – 30.07.2009

Amandzia żyła stanowczo za krótko – raptem ponad 3 lata. Wiem, że boksery nie są długowieczne, ale moje „pręgowane
szczęście” odeszło od nas za szybko. Twoje wielkie, kochające nas serce nie wytrzymało – biło dla nas za krótko.

Kupiliśmy Cię kiedy miałaś 6 miesięcy – byłaś pięknym, pogodnym, troszkę zastraszonym szczeniaczkiem. Moje boksie od razu
Cię zaakceptowały. Uwielbiałaś biegać z nimi po ogrodzie, bawić się, wąchać kwiatki, czasami któryś z nich zjeść.

Nadawałaś sens naszemu życiu – wszędzie było Cię pełno – zaczepiałaś sunie do zabawy, za pańcią chodziłaś krok w krok,
nie odstępowałaś jej nawet na minutę, nawet jak wstawała w nocy – to nieważne jak byłaś zmęczona i zaspana, to byłaś
razem z nią. Miałaś swoje przywileje – mogłaś leżeć w łóżku na poduszce. Uwielbiałaś z pańciem oglądać telewizję,
leżałaś zawsze koło mnie, pod wersalką. Nigdy nie zapomnę twojego porannego rytuału – kiedy to po śniadanku – brałaś
duże węzełki i zaczepiałaś sunię do zabawy – ciągnęliście je razem. Po ogrodzie zawsze biegałaś ze swoją ukochana
zabaweczką w mordce – kawałkiem korzenia orzecha, którego ode mnie dostałaś – nigdy nie chciałaś się z nim podzielić z
suniami – on był twój.

Amandziu – byłaś tym Kimś, dzięki komu w domu cały czas się coś działo – był harmider, poruszenie – po prostu było w
naszym domu szczęście. Teraz niestety nie ma Cię już z nami – ale zawsze będziesz w naszych sercach.

Pochowaliśmy Cię w lesie, który tak lubiłaś. Śpisz sobie spokojnie w młodniku – pomiędzy 2 dębami, które szumem liści śpiewają Ci kołysankę.
Obiecuję – będę Cię tam mój skarbie odwiedzał. Amandziorstwo – zawsze Cię kochaliśmy i będziemy kochać, codziennie się
za Ciebie modlimy. Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa za Tęczowym Mostem, bawisz się i biegasz po łąkach. Wiem, że
będziesz tam na nas czekać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.